Allegro - najwi骳ze aukcje internetowe, najni¿sze ceny! Kup i sprzedaj!









Aktualny program TV


...


Internet Estate

Daniel Koziarski „Socjopata w Londynie”

Prószyński i S-ka 2007

Happy endu nie będzie


„Socjopata w Londynie” to kontynuacja losów Tomasza Płachty pióra Koziarskiego. Tamiza czy Wisła – różnica geograficzna, ale już nie mentalna. Przynajmniej nie w mieszkaniu i miejscach pracy Płachty oraz środowisku Polonii. Dzisiejszy Londyn coraz bardziej przypomina warszawkę (zagubienie w świecie wartości, wyścig szczurów, itd.)

Doświadczenia Tomka są wspólne wielu młodym rodakom, szukającym miejsca na ziemi (a przede wszystkim funtów) w Wielkiej Brytanii. Jedni spełniają „sny o potędze”, inni poznają życie „bez znieczulenia”. Dzieje głównego bohatera-narratora przeczą popularnemu przekonaniu, że wszystko, co złe kiedyś się kończy. Tomek pracuje w sklepie z zabawkami na Clapham Common u „Brytyjczyka chińskiego pochodzenia, albo raczej Chińczyka z brytyjskim paszportem”, w Super Quality Foods, próbuje pisać reportaż o londyńskich trampach (jako przebrany żebrak zostaje zatrzymany w Tesco), a wreszcie ucieka z autokaru do Polski, by nakręcić dla brytyjskiej telewizji (Chanel 6) dokument o... londyńskiej codzienności.

Mieszka z programistą internetowym – weekendowym butlerem Olkiem-Alexem, „buddystką od siedmiu boleści” Kasią oraz hiszpańskim „traffic warnerem” Luisem. Chociaż zawodowe losy współlokatorów Tomka są stabilne, ich osobowości cechuje podobna Płachcie nietuzinkowość. Alex żyje monotonnie i cierpiętniczo: wspomnieniami narzeczonej z Polski, Kasia mówi „innit” i „Hiszpanin”, jest stażystką w biurze rachunkowym na Holbornie, a zarazem czułą, choć zwykle jednonocną kochanką wszelkich rasowych Vikhasów, tylko nie Polaków (bo jak sama mówi to „chuje i buracy”). Sąsiadką tej wesołej gromadki jest Murzynka Brenda, samotnie wychowująca córkę, by, jak twierdzi landlord, „skutecznie doić pomoc społeczną” – „krowę bardzo hojną, a przy tym bardzo cierpliwą”. Wzajemnie się nie znoszą, Tomek postanawia nawet „rozliczyć się (z nią) nieco później, za pomocą laleczki wudu”.

Życie bohatera płynie monotonnie: praca lub jej poszukiwanie, niedzielne msze w polskim kościele w Islington, domowa mieszanka (zwykle wybuchowa) dysharmonii własnej, Olka, Luisa i Kasi, unikanie kontaktów z rodziną, podtrzymywanie (do czasu) z ania.perucka2@wp.pl. Mailowa znajoma przyjeżdża do Londynu. Wirtualnie proszący Tomek: „Proszę, przybądź i napraw mój świat” nie przychodzi na umówione spotkanie. Real razi jego dobry gust: „Niska, gruba, w dodatku pretensjonalnie ubrana, rozwaliła się z tym plecakiem, jakby Londyn był dla niej czymś oczywistym”. Kim jest Tomek? Socjopatą-pechowcem czy pechowcem-socjopatą?

Pozostawia Anię samą w Londynie, a trampów i bezdomnych traktuje ambiwalentnie (od nienawiści do współczucia, z przewagą tej pierwszej). Jednocześnie pomaga gejowi Timowi i Alexowi, dla którego szuka nawet chińskich tabletek „na nerwicę” (w rzeczywistości: przeciw sklerozie). Jest 30-letnim absolwentem zarządzania UG (czyt. Uniwersytetu Gdańskiego), specjalistą od kłopotów, m.in. jako autor rasistowskich komentarzy (wg Brendy, Turka Ahmeda, Markusa z Jamajki, innych), pechowym rozmówcą brata i bratanka pana Jakamoto. Jest również wielbicielem i znawcą Stinga (a dzięki temu jednorazowym kochankiem egzotycznej Silviany ), uważnym obserwatorem rzeczywistości Mc Donald's, Coca-Coli i fenomenu „Kodu Leonarda da Vinci”: „Gdyby Orwell żyl w naszych czasach, moglibyśmy spodziewać się genialnej powieści”. Niesprzyjający los, pomoc własna i inni socjopaci każą dorosłemu już Tomkowi wciąż być chłopakiem „ze sklepu z kanapkami”.

Bohater postanawia wracać do kraju. Siedząc w autokarze (miejsce na kole!) przypomina sobie londyńskie epizody („Znowu byłem bezrobotny, a autokarów z Polski wciąż przybywało”, „Co ja tutaj robiłem – uciekałem w wirtualny świat, podczas gdy ten prawdziwy tak bardzo wymknął mi się spod kontroli”, itp.). Decyzję zmienia telefon współautorki scenariusza, mającej „nieco ponad czterdziestkę na karku i silny grecki akcent” Heleny -biologa morskiego .

Tomasz Płachta pozostaje w Londynie, a ja z niecierpliwością czekam na kolejną książkę Koziarskiego. Na tę mieszaninę mikro- i makro- (czyt. globalnej) codzienności, dwujęzycznego slangu, żółci, refleksji i ciętego, żywego humoru. Na opowieść o jednym z nas. O bystrym i wrażliwym „socjopacie” (trzymam kciuki za sukces scenariusza!) wśród innych podobnych mu londyńskich tułaczy.

Sylwia Wójtowicz




« Powrót

Home